//////

UROKI ZŁEGO TOWARZYSTWA

Na szczęście,.gdy zaczynał przegrywać i spadał coraz niżej (lub trafiał wręcz za kratki), przychodził mu z pomocą ktoś anielsko dobry i mądry (dziewczyna, kapitan milicji, stary trener.:.) — i wszystko się ładnie kończyło..  W filmie,, nie w życiu. W życiu trudniej uwolnić się od „złego towarzystwa”. Początkujący ;;scenarzyści i reżyserzy pokazują namzwykle jakieś odrażające gęby’„prezesów” i „dyrektorów”.’ Tymczasem współczesne, „złe. towarzystwo” wygląda nieraz. bar­dzo sympatycznie. Wręcz pociągająco. I próg, który dzieli świa­tek sportu od półświatka,  nie zawsze bywa wysoki.Ze.’„złym towarzystwem” styka się każdy —, już w szkole. Ostatecznie to kolega ze szkolnej ławki pierwszy podsuwa nam papierosa i kielicha, nadaje wysoką rangę prestiżowądrobnym. przewagom fizycznym, sztuce wyciągania pieniędzy od rodziców, małym szwindelkom..

SPORT WYCZYNOWY

Dlaczego to, co jest regułą na świecie, u nas stanowi wyjątek? Dodajmy, że sport wyczynowy — aby mógł skutecznie pro­wadzić do autentycznych (tzn. europejskich i światowych) zwy­cięstw, musi utalentowanym jednostkom spośród dzieci i mło­dzieży zapewnić nie tylko właściwe warunki techniczne trenin­gu i optymalny kalendarz zawodów. Powinien im także stwo­rzyć „sztuczne” środowisko psycho-społeczne, zapewniające rów­nowagę duchową. Nie jest to proste, bo człowiek osiąga tylko nietrwałe stany duchowej – równowagi, całe życie, przebywa w drodze od jednego takiego stanu do drugiego. Cały niemal po­stęp i rozwój osobniczy na tym polega, aby kolejne stany utrwalały wartości cenniejsze i głębsze.

WYTWORZENIE KLIMATU

Sport potrafi taki klimat wytworzyć, pod warunkiem, że nie powołuje na trenerów i wychowawców nieżyczliwych na co dzień, chorych na sukces ludzi,-których twarze zdobi uśmiech jedynie przy dwóch okazjach: przy wódce i przy wizytującym szkółkę, dziennikarzu. Znam wielu takich, niestety.Mówi się w Polsce często o „feminizacji” różnych zawodów. Czemu zawód trenerski jest.tak przygnębiająco „zmaskulinizo- wany”? Jakie nadano, mu formy na uczelniach i kursach, jaki styl kontaktów międzyludzkich mu narzucono (lub aprobowano), że nawet małe dziewczynki trenowane są przez starych zgryźli­wych panów?

WSTĘP DO TEMATU

Piszę ten przydługi wstęp do tematu, którym trzeba się stale zajmować: jest nim sprawą szkół sportowych, zwłaszcza _tych, które szumnie nazywamy * szkołami’, mistrzostwa^ sportowego. Liczne sygnały prasowe, a także rozmaite „obserwacje, powo­dują, że funkcjonowanie tych szkół budzi^ pewne niepokoje.Aprobując postęp, jaki się dokonał w pływaniu dzięki solid­nemu treningowi, red. Szymczak ze „Sportowca” pisał w. 1979 roku (z okazji dramatycznego konfliktu w jednej ze szkół spor­towych): W tym przypadku sprawa jest delikatniejsza, jako że pływanie jest sportem dzieci i młodzieży. Być może trenerzy powinni częściej zasięgać rady psychologów…Być może? W świetle nie zakwestionowanych dotąd informa­cji i wypowiedzi rodziców postawiłbym raczej tezę, że trenerzy, którzy „powinni częściej zasięgać rady psychologów” (a nie za­sięgają, jak widać), w ogóle do pracy, z dziećmi[ i młodzieżą się nie nadają.

STWORZENIE NOWEGO PROGRAMU

Chodziło . o stwo­rzenie czegoś«. zupełnie nowego: programu bawiącego, uczącego i wychowującego zarazem. Programu, który by jednocześnie wy­równywał dystanse kulturalne i stwarzał szanse równego startu dzieciom z różnych przyczyn upośledzonym.;.Program („Sezame Street”) rzeczywiście wygląda rewelacyj­nie na tle innych spektakli dziecięcych telewizji amerykańskiej. Ale wyniki badań wypadły szokująco.Okazało się bowiem, że dzieci z rodzin troskliwie opiekuń­czych, zgodnych, w miarę dostatnich — korzystały z programu znacznie bardziej niż dzieci pod tym i innymi względami upo­śledzone. Potwierdziło się raz jeszcze, że najidealniejszy pro­gram wychowawczy czy dydaktyczny, najzręczniejsze pomysły pedagogiczne tylko wtedy zdają egzamin wśród dzieci, jeśli środowisko, w którym te dzieci żyją,-może zapewnić im ciepło, . serdeczność, poczucie bezpieczeństwa, cierpliwą i wyrozumiałą opiekę…

WYCHOWAWCA ZASTĘPCZY

Podobne sytuacje są częstsze niż się nam wydaje. Tym bardziej uczmy się cenić tych, którzy to rozumieją. Trzeba popierać dążenia i idee zmierzające właśnie ku takiej wspólne] przyjacielskiej grze, którą większość naszego społeczeństwa lubi najbardziej w sporcie — i z której słusznie jesteśmy dumni. Przeglądałem kiedyś wyniki, badań nad pewnym seryjnym programem telewizyjnym dla dzieci w USA., Nim zaczęto krę­cić tę serię, wydano 8 milionów dolarów na, studia i założenia wstępne. Współpracowało przy tym (i współpracuje nadal) mnóstwo naukowców, – artystów, pedagogów.

SPORT SAM W SOBIE

Sport , sam w. sobie pojęty czysto ^technologicznie nie jest jeszcze instru­mentem zrozumienia, sympatii, przyjaźni. I tu przychodzi nam z pomocą Erie Berne. W jego rozumieniu ludzie z jednej dru­żyny wcale nie muszą koniecznie grać w te same „gry , choc w tym co robią, technika i zasady walki są te same.„Ta sama gra” zakłada. bowiem nadto wspólnotę wartości: marzeń, ideałów, wyboru i hierarchii życiowych celów, aspiracji. Zakłada podobny lub taki sam.stosunek do bliźnich, zbliżoną miarę, oceny ich postępów. Ta sama; gra oznacza, że oprócz wspólnego ‚upodobania w slalomie lub lewym sierpowym, we „wspinaczce czystoskalnej VI stopnia trudności”, albo w strze­laniu do rzutków — łączy nas bezinteresowna pasja działania, albo dobrze wykalkulowany interes materialny.

TRENING SPORTOWY

Przyjrzyjmy się.np. treningowi sportowemu. Wszystkie cztery wymienione przez mojego lekarza czynniki będą Avaży y na decyzjach trenerskich: własne obserwacje, wiedza teoretyczna, wyniki badań, wreszcie informacja’ uzyskana od zawodnika, lyl- ko że udział tych czterech czynników w rozeznaniu sytuacji i podejmowanych decyzjach będzie najczęściej bardzo nierówny. Niekiedy można wręcz charakteryzować trenerów w zaleznosci od tego, na które z tych czynników kładą akcent ważności.Mielibyśmy wi^c trenerów mających przede wszystkim zaufanie do własnego doświadczenia, zdolności obserwacyjnej, „no­sa” i do własnego notesu.

SPORT WYCZYNOWY

Po czwarto, wreszcie: sport wyczynowy wbudowuje w zawod­nika potrzebę nieustannego  sprawdzania się poprzez przewagę (nawet niewielką) nad innymi ludźmi. Potrzeba sukcesów tego . typu niełatwo może być zaspokojona W życiu codziennym poza ^sportem (i dajmy na to tzw. zawodami twórczymi czy „arty­stycznymi”). 3rak tego czynnika rywalizacji, odbiera wielu by- , łym . sportowcom smak życia. Cóż z tego, że’ osiągną w nim to czy owo, kiedy dokonuje się to w mało heroiczny , sposób? I’może dlatego potrafimy wymienić byłych sportowców, którzy osiągnęli wysokie’ pozycje np. w architekturze czy adwokaturze , (Wojciech Zabłocki, Stanisław Karpiel, Ryszard .Parulski), że zawody te mają po trosze „sportowy” charakter i sprzyjają ambitnemu współzawodnictwu?

CIĘŻKA I SOLIDNA PRACA

Brzmi to gorzko, ba, oburzająco, niestety jest. prawdą: w wielu miejscach ciężkiej i solidnej pracy Polsce, sportowiec symbolizuje raczej ,letkie” życie (niezależnie od tego czy jest to prawdziwe, czy nie).Otóż gdzieś środkiem pomiędzy obiema skrajnościami — tą przeliczającą człowieka na pieniądze.i korzyści produkcyjne, i tą, która każe mu niefrasobliwie spoglądać we własną przyszłość —-.’powinno dokonywać, się rozważne. sterowanie młodymi spor­towcami ku wynikom sportowym ’ oraz ku wynikom w życiu. .Nie jest u nas tak, aby paromiesięczna czy: nawet dłuższa przer­wa w studiach i w pracy nieuchronnie miała odbić się na póź­niejszym życiorysie.

NAIWNA DYSKUSJA

Kiedyś toczyła się w prasie dość naiwna dyskusja: .„Czy sport?” Wydaje się, że dziś odpowiedź brzmiałaby: ‚„Tak, że tworzy, uzupełnia lub zastępuje dzieciom środowisko rodzinno-wychowawcze, w pełnym sensie tego określenia”. Jeśli sterujący szkołami mistrzostwa spor­towego tego nie zrozumieją, jeśli dyplom (czy dyplomik) tre­nerski przesłaniać będzie żałosny obraz ludzkich cech przyszłego wychowawcy, obawiam się, że czekają nas gorzkie rozczarowa­nia. I że’spora część tej goryczy przypadnie dzieciom. „Wpaść w złe towarzystwo”… Ileż na ten temat napisano grafomańskich powieści sportowych, ostrzeżeń i pouczeń! W ilu filmach sportowych-w; PRL bohater ringu, czy stadionu był kuszony urokami złego towarzystwa jak średniowieczny święty!

WALKA SPORTOWA

Otóż walka sportowa  zwłaszcza tam, gdzie zaangażowane są wysokie ambicje i dą­żenia —  równowagę taką niesłychanie mocno narusza. Nieraz odbiera ją człowiekowi na długo. Zaś jednym z kardynalnych warunków powrotu do równowagi bywa umiejętność wprowa­dzenia w procesy treningowe mocnych akcentów współpracy i zespołowości, życzliwości i przyjaźni — obok rywalizacji i współ­zawodnictwa. Jeśli harmonia między tymi elementami zostaje naruszona, jeśli „sukces za wszelką cenę” staje się powszech­nym hasłem, nie tylko psują się stosunki międzyludzkie. Także i wyniki się psują. Fanatyczna rywalizacja rodzi nerwice,-które są grobem nadziei na wielką i trwałą karierę sportową.